Tomasz Major - blog

Co cztery i pół dnia...

„Co cztery i pół dnia na naszej planecie przybywa milion ludzi.”

Z mojej biblioteki: Alan Weisman, Odliczanie.

 

„Wraz z tym, jak prawa własności stawały się coraz bardziej niepewne, a prawa gospodarcze obywateli były ograniczane, w ślad za ich prawami politycznymi, wygasał też wzrost gospodarczy.”

Z mojej biblioteki: Daron Acemoglu, James A. Robinson, Dlaczego narody przegrywają. Źródła władzy, pomyślności i ubóstwa.

Przykazania Leszka Kołakowskiego

Po pierwsze przyjaciele.

A poza tym: Chcieć niezbyt wiele. Wyzwolić się z kultu młodości. Cieszyć się pięknem. Nie dbać o sławę. Wyzbyć się pożądliwości. Nie mieć pretensji do świata. Mierzyć siebie swoją własną miarą. Zrozumieć swój świat. Nie pouczać. Iść na kompromisy ze sobą i światem. Godzić się na miernotę życia. Nie szukać szczęścia. Nie wierzyć w sprawiedliwość świata. Z zasady ufać ludziom. Nie skarżyć się na życie. Unikać rygoryzmu i fundamentalizmu.

Wielkanoc 2014, José „Pepe” Mujica, wojownik, mędrzec i prezydent Urugwaju

Biednym nie jest ten, kto posiada niewiele, lecz ten, kto ma wszystko i potrzebuje jeszcze więcej.”

MYŚLI BIEŻĄCE

Bukareszt, 11.01.2012. Jadę z lotniska na spotkanie w rumuńskiej agencji pracy tymczasowej. Wiezie mnie uśmiechnięty człowiek. Z przejmującą szczerością chwali się, że za komuny był szefem jednostki zwalczającej handel żywym towarem. Dzisiaj, na emeryturze jeździ starą dacią i dorabia jako kierowca w prywatnej agencji zatrudnienia. Przejście z sowieckiej epoki Caucescu do kapitalizmu. Branża ta sama.

Dążenie człowieka do wejścia w inny wymiar: żagle, latanie, nury

Żyjemy sobie na ziemi. Po niej chodzimy. Ona nas żywi. Żyjemy jednak otoczeni żywiołami: wodą, wiatrem. Boję się wody i wiatru. Czuję przed nimi respekt. Ale z drugiej strony, tak jak dżungla, żywioły te przyciągają mnie, fascynują. Z perspektywy czasu nie postrzegam udziału w katastrofie tsunami jako czegoś fatalnego. Było to dla mnie raczej wydarzenie odkrywcze. Poznałem niszcząc żywioł, jakim jest woda. Żeglując po mazurach widzimy zawsze ląd. Nawet gdy wiatr wieje silny, zawsze dotrzemy jakoś tam do lądu.