Postępowanie przeciwko Republice Federalnej Niemiec - Skutki dla polskich eksporterów

Przed kilkoma tygodniami Komisja Europejska wszczęła przeciwko Republice Federalnej Niemiec formalne postępowanie o naruszenie traktatu o utworzeniu Wspólnoty Europejskiej (TWE). Zdaniem Komisji, niektóre z postanowień tzw. ustawy o wysyłaniu pracowników (Arbeitnehmer-Entsendegesetz) - aktu prawnego, który spędza sen z oczu wielu polskim eksporterom, zatrudniającym na terenie tego kraju polskich pracowników - jest sprzeczny z mającymi wyższą rangę przepisami traktatu o swobodzie świadczenia usług.

Obecnie przed niemieckimi sądami prowadzonych jest kilkaset podobnych postępowań, z tego przynajmniej w kilkudziesięciu stroną są polscy eksporterzy. Wiele z tych postępowań zostało zawieszonych do czasu ostatecznego rozstrzygnięcia przez Europejski Trybunał Sprawiedliwości.

Co reguluje kwestionowana ustawa

Celem ustawy, która weszła w życie w 1996 r., była ochrona niemieckiego przemysłu budowlanego przed konkurencją ze strony przedsiębiorców z innych państw członkowskich UE (przede wszystkim z Portugalii, Irlandii i Wielkiej Brytanii), którzy legalnie zatrudniali na terenie RFN swych pracowników, płacąc im - zgodnie z ustawodawstwem kraju ich siedziby oraz miejsca zawarcia umowy o pracę - wynagrodzenia niższe od tych, jakie płacili swym pracownikom przedsiębiorcy niemieccy.

Ustawa przewiduje m. in. następujące obowiązki przedsiębiorców zatrudniających zagranicznych pracowników:

*  jednolita wysokość minimalnego wynagrodzenia (obecnie 19,17 DEM brutto),

*  minimalny wymiar urlopu i inne świadczenia urlopowe (uczestnictwo w sprawiającym problemy wielu polskim eksporterom tzw. postępowaniu ULAK),

*  posiadanie na terenie RFN całości dokumentacji związanej z zatrudnieniem pracowników w języku niemieckim,

*  zgłaszanie każdorazowego zatrudnienia pracownika na specjalnym formularzu we właściwej instytucji.

Sankcje drakońskie i protekcjonistyczne

Za niewypełnianie tych obowiązków przepisy przewidują możliwość wymierzenia drakońskich kar administracyjnych, sięgających od 1000 DEM (przypadek znany z naszej praktyki) za omyłkowe pominięcie w zgłoszeniu daty urodzenia pracownika do kilkuset tysięcy marek za rzekome wynagradzenia pracowników na poziomie niższym niż płaca minimalna. Rzekome, ponieważ kwestia, w jaki sposób obliczyć płacę minimalną dla pracownika zatrudnionego w ramach zagranicznego (np. polskiego) stosunku pracy i podlegającego nie w RFN, lecz za granicą ubezpieczeniom społecznym, budzi ogromne kontrowersje nawet wśród ekspertów.

Sankcje te mają charakter czysto protekcjonistyczny, o czym świadczy to, że przy ich wymierzaniu bada się rzekomą korzyść uzyskaną przez danego polskiego eksportera. Jest nią najczęściej kwota, jaką przedsiębiorca miał "zaoszczędzić" zatrudniając pracownika na mniej korzystnych warunkach. Kuriozalne jest przy tym to, że ta rzekoma korzyść nie jest zasądzana na rzecz pracownika, lecz przepada na rzecz kasy federalnej.

Szpagat polskich eksporterów

Po wielu miesiącach dyskusji, czy omawiana ustawa dotyczy także polskich przedsiębiorców, właściwy w tych sprawach Federalny Urząd Pracy, a za nim sądy stanęły od 1997 r. na stanowisku, że tak (mimo sprzeciwów polskich władz oraz Stowarzyszenia Polskich Przedsiębiorstw Usługowych w Niemczech - VdPD). Ponieważ jednak polskich eksporterów obowiązują przepisy bilateralnej umowy rządowej z 1990 r., które mówią o konieczności zatrudniania polskich pracowników na warunkach porównywalnych z tymi, na jakich w danym miejscu zatrudniani są pracownicy niemieccy, polski eksporter stoi bardzo często przed dylematem, jakich przepisów ma przestrzegać. W grę wchodzą nie tylko przepisy wspomnianej ustawy o wysyłaniu pracowników, umowy międzyrządowej z 1990 r., ale także przepisy polskiego prawa pracy. Są one nie tylko liczne, ale też - jak pokazuje praktyka - bardzo często ze sobą sprzeczne.

Sprzeczne z prawem europejskim

Ustawa dotyczy co do zasady przedsiębiorców prowadzących działalność gospodarczą "w przeważającej części" w dziedzinie budownictwa. Problem polega na tym, że w przypadku przedsiębiorców zagranicznych (np. polskich) uwzględnia się nie całość działalności, ale wyłącznie jej wycinek - prowadzony na terenie RFN. W praktyce prowadzi to do tego, że polski eksporter, zajmujący się produkcją materiałów budowlanych lub części składowych budynków (np. okien), jeżeli wysyła do RFN swój personel wyłącznie po to, by zamontować tam wyprodukowane w Polsce materiały, może podlegać tej niekorzystnej dla siebie ustawie, podczas gdy jego niemiecki konkurent prowadzący działalność o podobnym profilu nie podlega jej.

Zdaniem Komisji Europejskiej, praktyką sprzeczną z prawem europejskim jest również to, iż mimo płacenia świadczeń urlopowych w kraju siedziby eksporter jest zobowiązany dodatkowo do uiszczania pokaźnych kwot na tzw. kasy urlopowe (ULAK - zmora polskich eksporterów). Powoduje to wzrost kosztów prowadzenia działalności gospodarczej na terenie RFN, co z kolei odbija się na zmniejszeniu konkurencyjności zagranicznego eksportera.

Za sprzeczne z prawem wspólnotowym Komisja uznała także to, że przedsiębiorca zagraniczny zobowiązany jest tłumaczyć na język niemiecki oraz posiadać w miejscu prowadzenia działalności wszelkie dokumenty związane z zatrudnieniem pracowników, a także przedłożyć tłumaczenia dokumentów na żądanie niemieckiej instytucji kontrolującej. Uderza to przede wszystkim w małe i średnie przedsiębiorstwa prowadzące na terenie RFN działalność w mniejszych rozmiarach. Koszty związane z tłumaczeniami są dla nich bardzo odczuwalne i przyczyniają się do ograniczenia działalności eksportowej.

Co dalej

Wszczęcie przez Komisję Europejską postępowania o naruszenie traktatu przeciwko Republice Federalnej Niemiec nastąpiło poprzez wezwanie RFN do wstrzymania w ciągu dwóch miesięcy praktyk niezgodnych z prawem wspólnotowym. Brak reakcji danego państwa członkowskiego na wezwanie oznacza, że Komisja może wnieść skargę do Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości w Luksemburgu.

Trudno jest prognozować, w jaki sposób na wszczęte postępowanie zareaguje strona niemiecka. Mimo iż wspomniany termin upłynie z końcem września, nie należy - naszym zdaniem - spodziewać się rewolucyjnych zmian ze strony niemieckich władz, co spowoduje najprawdopodobniej wniesienie skargi do trybunału w Luksemburgu. Należy bowiem pamiętać, że w obecnym rządzie federalnym, zdominowanym przez lewicową Partię Zielonych oraz przez socjaldemokratów, niemiecki związek zawodowy budownictwa ma bardzo duże wpływy. Wobec tego nie należy - poza drobnymi kosmetycznymi zmianami - oczekiwać poważnych korekt lub zniesienia ustawy.

Wiele przemawia za tym, że trybunał - przynajmniej w części - stwierdzi naruszenie przez RFN prawa wspólnotowego, co spowoduje, że pewna część przepisów ustawy o wysyłaniu pracowników, mająca negatywne skutki dla polskich eksporterów, zostanie uchylona.

Problem polega na tym, że postępowanie przed trybunałem dotyczy badania zgodności niemieckiej ustawy z przepisami traktatu o utworzeniu Wspólnoty Europejskiej dotyczącymi swobody przepływu usług, a na swobodę tę na razie polski eksporter działający na terenie Unii Europejskiej nie może się jeszcze powołać.

Z drugiej strony jednak, Polska jest stroną wielu umów międzynarodowych, w tym Układu Europejskiego oraz umów bilateralnych z RFN, na które w praktyce w podobnych przypadkach można się już powoływać.

Lista zadań do odrobienia

Niezwykle istotne jest więc przygotowanie się przez polskich przedsiębiorców i ich pełnomocników do dyskusji z niemieckimi urzędami w trakcie prowadzonych postępowań administracyjnych oraz w procesach odwoławczych toczących się przed niemieckimi sądami. Już teraz odpowiednie powołanie się na to, że przeciwko RFN toczy się postępowanie, można wykorzystać w niektórych sprawach w celu ich zawieszenia.

Uważamy, że także polskie władze powinny bardziej zdecydowanie zareagować na toczące się postępowanie. Instytucjom niemieckim należy zwrócić uwagę na konieczność zmiany dyskryminacyjnych praktyk wobec polskich przedsiębiorców, np. wszczynania przez kasy urlopowe przeciwko polskim eksporterom postępowań o zapłatę, egzekwowania, a następnie wszczynania przeciwko kierownictwu firm oraz przeciwko samym firmom postępowań karno-administracyjnych.