Arnold J. Toynbee

  • W 1946 r. żaden Anglik nie musiał czytać Gibbona ani też rezerwować miejsca w ekspresie transsyberyjskim, by studiować proces proletaryzacji; mógł go bowiem studiować w domu. W kinie widywał ludzi wszystkich klas, znajdujących równa przyjemność w filmach, mających zaspokoić gusty proletariackiej większości, w klubach zaś stwierdzał, iż nie ma żadnego bojkotu prasy brukowej.

    Arnold J. Toynbee "„Studium historii”"
  • Prawdziwą oznaką proletariusza jest nie ubóstwo ani skromne pochodzenie, ale świadomość – i wzbudzany przez tę świadomość resentyment – wydziedziczenia z przekazanego przez przodków miejsca w strukturze społecznej.

    Arnold J. Toynbee "„Studium historii”"
  • Ustaliliśmy, iż cywilizacje rodzą się w środowiskach o niezwykłym stopniu trudności, nie zaś łatwości, a to przywodzi nas do kwestii, czy mamy tu do czynienia z przykładem pewnego prawa społecznego, które można wyrazić formułą: „im większe wyzwanie, tym silniejszy bodziec”.

    Arnold J. Toynbee "„Studium historii”"
  • Jedną z wiecznych ułomności istot ludzkich jest przypisywanie własnych niepowodzeń siłom, które pozostają całkowicie poza ich kontrolą

    Arnold J. Toynbee "„Studium historii”"
  • Człowiek nie jest ani bezinteresowną mrówką, ani też nietowarzyskim cyklopem, ale „zwierzęciem społecznym”, którego osobowość może się wyrazić i rozwinąć jedynie poprzez relacje z innymi osobami. I odwrotnie, społeczeństwo jest po prostu wspólnym gruntem między siecią relacji wiążących poszczególne jednostki.

    Arnold J. Toynbee "„Studium historii”"
  • Klasa drobnomieszczańska, która otrzymała średnie, a nawet uniwersyteckie wykształcenie, a nie znalazła żadnego odpowiedniego ujścia dla swych wyćwiczonych zdolności, stała się ostoją dwudziestowiecznych faszystów włoskich oraz narodowych socjalistów niemieckich. Demoniczna siła napędowa, która wyniosła Mussoliniego i Hitlera do władzy, zrodziła się z rozjątrzenia tego intelektualnego proletariatu, wywołanego odkryciem, iż jego wytężone starania w zakresie samodoskonalenia nie wystarczają same przez się, by uchronić go od zmiażdżenia śród napierających z góry i z dołu kamieni młyńskich zorganizowanego kapitału i zorganizowanej pracy najemnej.

    Arnold J. Toynbee "„Studium historii”"
  • Zarówno futuryzm, jak i archaizm, są próbami oderwania się od niemiłej teraźniejszości przez dokonanie przeskoku od niej do innego odcinka strumienia czasu, bez porzucenia strefy doczesnego życia na ziemi. Te dwa alternatywne sposoby próby ucieczki od teraźniejszości, ale nie od wymiaru czasowego, są także do siebie podobne o tyle, że są tours de force, które po sprawdzeniu okazują się beznadziejnym przedsięwzięciem. Różnią się od siebie po prostu kierunkiem – w górę lub w dół strumienia czasu – w jakim usiłują z równą desperacją wyrwać się ze stanu obecnego dyskomfortu

    Arnold J. Toynbee "„Studium historii”"
  • Własność prywatna jest instytucją, która łatwo zadomawia się w społeczeństwach, gdzie normalną jednostką aktywności gospodarczej jest pojedyncza rodzina lub gospodarstwo domowe; w społeczeństwie takim stanowi ona prawdopodobnie najbardziej zadowalający system regulowania podziału dóbr materialnych.

    Arnold J. Toynbee "„Studium historii”"
  • Wyrzuciliśmy świadomie ze swoich dusz wielkich mistrzów, którzy byli duchami opiekuńczymi naszych przodków, i podczas gdy w poczuciu samozadowolenia pogrążyliśmy się w podziwianiu duchowej próżni, jaką stworzyliśmy, tropikalny afrykański duch muzyki, tańca i rzeźby zawarł bezbożne przymierze z pseudobizantyńskim duchem malarstwa i płaskorzeźby, a potem wszedł i zamieszkał w domu, który zastał wymiecionym i przyozdobionym.  Upadek ma w swej genezie charakter duchowy, nie zaś techniczny.  Odrzucając własną zachodnią tradycję sztuki i sprowadzając przez to nasze władze duchowe do stanu wyniszczenia i jałowości, w którym chwytają się one egzotycznej i prymitywnej sztuki Dahomeju i Beninu, jak gdyby była to manna na pustyni, wyznajemy przed wszystkimi ludźmi, że utraciliśmy nasze duchowe prawo pierworództwa. Zarzucenie własnych tradycyjnych technik artystycznych jest jawną konsekwencją pewnego rodzaju duchowego załamania naszej zachodniej cywilizacji.

    Arnold J. Toynbee "„Studium historii”"
  • W ustroju społecznym, w którym edukacja ogranicza się do tych, którzy albo odziedziczyli prawo do niej jako przywilej społeczny, albo też dowiedli prawa do niej z tytułu swych wyjątkowych darów pracowitości i inteligencji, edukacja jest albo perłą rzucaną przed wieprze, albo też drogocenną perłą, nabywaną przez znalazcę kosztem wszystkiego, co ma. W żadnym z tych przypadków nie jest środkiem do celu: instrumentem życiowych ambicji czy płochej rozrywki.

    Arnold J. Toynbee "„Studium historii”"
  • W dziedzinie języka poczucie bezładu objawia się w przechodzeniu od lokalnej stylowej indywidualności do powszechnego pomieszania języków.

    Arnold J. Toynbee "„Studium historii”"
  • Na początku powiedzmy, że człowiek został stworzony do życia w bardzo małych społeczeństwach.

    Arnold J. Toynbee "„Studium historii”"
  • Właściwy zachodniej klasie średniej zasób przedindustrialnej energii psychicznej był siłą napędową kapitalizmu. Jeśli potencjał tej energii malał, a jej strumień przepływał ze sfery prywatnej przedsiębiorczości do sfery służby publicznej, proces ten oznaczał zgubę kapitalizmu.

    Arnold J. Toynbee "„Studium historii”"
  • Język, który odnosi tego rodzaju zwycięstwo nad rywalami, zawdzięcza zwykle swój sukces tej społecznej zalecie, że służy w epoce społecznej dezintegracji za narzędzie w ręku jakiejś wspólnoty, dominującej albo na wojnie, albo w dziedzinie handlu. Stwierdzimy także, iż języki – podobnie jak istoty ludzkie – nie mogą odnieść zwycięstwa, nie płacąc za to jakiejś ceny; ceną zaś, jaką płaci określony język za stanie się lingua franca, jest złożenie w ofierze swych rozmaitych subtelności.

    Arnold J. Toynbee "„Studium historii”"
  • Jeśli przejdziemy z ogólnej płaszczyzny obyczajów i manier na szczególna płaszczyznę sztuki, stwierdzimy, ze i tu poczucie bezładu przejawia się w alternatywnych formach prostactwa i barbaryzmu. W każdej z tych form sztuka dezintegrującej się cywilizacji płaci często za anormalne szerokie i szybkie rozprzestrzenianie się zatratą tej indywidualności stylu, która jest znakiem-podpisem wysokiej jakości dzieła.

    Arnold J. Toynbee "„Studium historii”"
  • Ogółem biorąc, cechy te dają obraz państw uniwersalnych, który na pierwszy rzut oka wygląda dwuznacznie. Będąc symptomami społecznej dezintegracji, są zarazem próbami jej zahamowania i stawienia jej czoła. Wytrwałość, z jaką raz założone państwa uniwersalne lgną do życia, stanowi jeden z ich najwidoczniejszych rysów, nie należy jej wszakże mylić z prawdziwą witalnością. Jest to raczej uparta długowieczność starca, który nie chce umrzeć. W gruncie rzeczy państwa uniwersalne zdradzają silną tendencję do takiego zachowywania się, jak gdyby były celami samymi w sobie, w rzeczywistości natomiast stanowią one pewną fazę procesu społecznej dezintegracji, a jeśli mają poza tym jakieś znaczenie, mogą je tylko mieć z racji tego, że są środkami do jakiegoś zewnętrznego, leżącego poza nimi celu.

    Arnold J. Toynbee "„Studium historii”"
  • W naszej analizie tej [zachodniej] kultury pierwszym wielkim faktem, jaki odnotujemy, jest okoliczność, że choć niewątpliwie istnieje wspólna historia i wspólna cywilizacja w odniesieniu do całej Europy zachodniej, ludność nie była połączona w ramach jakiejś formalnej unii politycznej, sam zaś kontynent nie podlegał nigdy jednemu wspólnemu rządowi. Przez moment wprawdzie wyglądało na to, że Karol Wielki ustanowi swą władzę nad całym obszarem; nadzieja ta – jak wiemy okazała się złudna – podjęta przez Karola próba stworzenia nowego cesarstwa poniosła fiasko i podobne fiasko ponosiły wszystkie późniejsze próby. Późniejsi cesarze, władcy Hiszpanii i Francji, podejmowali wielokrotnie próby zjednoczenia całej Europy Zachodniej w jedne wielkie państwo czy imperium. I zawsze znajdujemy to samo: apelowanie do lokalnego patriotyzmu i wolności osobistej wzbudza opór, który udaremnia starania każdego zdobywcy. Tak więc stałą cechą charakterystyczną Europy było to, co krytycy nazywają anarchią; brak bowiem wspólnej reguły oznacza walkę i wojnę, nieprzerwane zatargi między rywalizującymi jednostkami rządowymi [skłóconymi ze sobą] o terytorium i dominację.

    Arnold J. Toynbee "„Studium historii”"
  • Krótko mówiąc, szkoła manchesterska mylnie rozumiała naturę ludzką. Jej przedstawiciele nie pojmowali, że nawet gospodarczego ładu światowego nie sposób zbudować na samych tylko podstawach ekonomicznych. Pomimo swego prawdziwego idealizmu nie uświadomili sobie, że „człowiek żyje nie samym tylko chlebem”. Tego fatalnego błędu nie popełnili Grzegorz Wielki ani inni założyciele zachodniego chrześcijaństwa, od których wywodził się ostatecznie idealizm wiktoriańskiej Anglii. Ludzie ci, oddani całym sercem ponadświatowej motywacji, nie próbowali świadomie tworzyć jakiegoś ładu światowego. Ich ziemskie cele ograniczały się do skromniejszych materialnych ambicji: utrzymania przy życiu rozbitków z wraku ich roztrzaskanej społeczności. Ekonomiczna budowla, wzniesiona – w trybie uciążliwej i niewdzięcznej konieczności – przez Grzegorza i równych mu mężów stanu była jawnym prowizorium; jednakże podczas jej wznoszenia dbano o to, by budować na skale religii, nie zaś na ruchomych piaskach ekonomii, i dzięki wysiłkom tych ludzi gmach zachodniej społeczności spoczywał na solidnych religijnych fundamentach, rozrastając się, od skromnych początków w jednym odległym zakątku, we wszechobecną wielką społeczność naszych czasów. Jeśli bezpretensjonalna budowla ekonomiczna Grzegorza wymagała takiej solidnej podstawy religijnej to wydaje się nieprawdopodobne – per analogiam – by potężniejszy gmach ładu światowego, który mamy dzisiaj budować, mógł kiedykolwiek bezpiecznie spocząć na spękanych fundamentach zwykłych interesów ekonomicznych.

    Arnold J. Toynbee "„Studium historii”"
  • Nowy teren bardziej stymuluje aktywność niż stary.

    Arnold J. Toynbee "„Studium historii”"
  • Naród przeniesiony z trudnych do łatwych warunków życia będzie „zepsuty”, tak jak głodujący, który opcha się sutym posiłkiem.

    Arnold J. Toynbee "„Studium historii”"

Strony