Francis Fukuyama (1952- )

  •  

    Jeżeli spełni się tylko część związanych z biotechnologią nadziei dotyczących badań nas starzeniem się, może się okazać, że w połowie XXI wieku połowa ludności krajów rozwiniętych będzie w wieku emerytalnym.
     
    Francis Fukuyama (1952- ) "Koniec człowieka (1992)"
  • Poczłowieczy świat może być jednak o wiele bardziej zhierarchizowany i nastawiony na rywalizację niż obecny – przez to zaś pełen konfliktów społecznych. Może być światem, w którym pojęcie „wspólnego człowieczeństwa” zatraci swój sens, ponieważ zmieszamy geny ludzkie z genami tak wielu innych gatunków, że nie będziemy już dokładnie wiedzieć, czym jest człowiek. Może to być świat, w którym przeciętna osoba żyje ponad sto lat i siedzi w domu starców, czekając na nieosiągalną śmierć. Może to też być rodzaj łagodnej tyranii, gdzie wszyscy są zdrowi i szczęśliwi, lecz zapomnieli już, co oznacza nadzieja, strach czy walka.

    Francis Fukuyama (1952- ) "Koniec człowieka (1992)"
  • Jeżeli wielu ludzi zdecyduje się wydłużyć sobie życie o kolejne dziesięć lat kosztem na przykład trzydziestoprocentowego spadku swoich zdolności, całe społeczeństwo będzie musiało zapłacić rachunek za utrzymane ich przy życiu. Coś takiego zaczęło się już dziać w krajach takich jak Japonia, Włochy czy Niemcy, gdzie populacja szybko się starzeje. Można wyobrazić sobie o wiele gorsze scenariusze, w których procent ludzi niedołężnych staje się krańcowo wysoki, co doprowadza do wyraźnego spadku przeciętnego poziomu życia.

    Francis Fukuyama (1952- ) "Koniec człowieka (1992)"
  • Przypuśćmy jednak, że liberalne demokracje „objęły” cały świat, nie ma więc tyranii i ucisku, z którymi warto byłoby podejmować walkę. Z doświadczenia wynika, że jeżeli ludzie nie mogą walczyć o słuszną sprawę, ponieważ słuszna sprawa zwyciężyła pokolenie wcześniej, obrócą oręż przeciwko niej. Będą walczyć dla samej walki. Innymi słowy, będą walczyć niejako z nudów, nie umiejąc sobie wyobrazić świata bez walki. Skoro więc świat, w którym żyją, zdominowany jest przez pokojowe i dostatnie demokracje liberalne, będą walczyć przeciwko pokojowi i dobrobytowi, przeciwko demokracji. Działanie tego mechanizmu można dostrzec w takich wydarzeniach, jak francuskie événements z 1968 roku. Studenci, którzy na jakiś czas wzięli we władanie Paryż i doprowadzili do ustąpienia generała de Gaulle’a, nie mieli racjonalnych powodów do buntu, ponieważ były to w większości rozpieszczone dzieci jednego z najbardziej wolnych i dostatnich społeczeństw świata. Jednak tym, co kazało im wyjść na ulicę i zmierzyć się z policją, był właśnie brak walki
    i poświęcenia w ich mieszczańskim życiu. Choć wielu z nich udało się uwieść bzdurnej ideologii będącej zlepkiem maoizmu, marksizmu itp., nie mieli spójnej wizji lepszego społeczeństwa. Treść ich protestu była jednak nieistotna: odrzucali życie w społeczeństwie,
    w którym ideały stały się niemożliwe.

    Francis Fukuyama (1952- ) "Ostatni człowiek"
  • Rodzina nie może dobrze funkcjonować, jeżeli jest oparta na zasadach liberalnych, czyli kiedy jej członkowie traktują ją tak samo jak spółkę kapitałową utworzoną dla ich korzyści, a nie opartą na więziach powinności i miłości. Wychowywanie dzieci albo udane pożycie małżeńskie wymaga osobistych wyrzeczeń, które z punktu widzenia rachunku kosztów i zysków są irracjonalne. Prawdziwe korzyści z intensywnego życia często bowiem nie przypadają w udziale tym, którzy ponoszą najcięższe trudy, lecz przekazywane są następnym pokoleniom. Wiele problemów współczesnej amerykańskiej rodziny – wysoki wskaźnik rozwodów, brak autorytetu rodzicielskiego, wyobcowanie dzieci itd. – wynika właśnie z tych ściśle liberalnych postaw: kiedy jedna ze stron umowy zda sobie sprawę, że warunki są trudniejsze do spełnienie, niż tego oczekiwała, pragnie zerwać umowę.

    Francis Fukuyama (1952- ) "Ostatni człowiek"
  • W skrajnym przypadku odsuwanie śmierci w nieskończoność wymusi na społeczeństwach wprowadzenie ostrych ograniczeń liczby urodzeń. Już obecnie opieka nad starszymi rodzicami zajmuje wiele ludziom więcej czasu niż opieka nad dziećmi. W przyszłości mogą się oni poczuć niewolnikami dwóch, trzech lub większej liczny pokoleń zależnych od nich przodków.

    Francis Fukuyama (1952- ) "Koniec człowieka (1992)"
  • Możliwość intensywnego życia społecznego podważają także wymogi kapitalistycznego rynku. Liberalne zasady ekonomiczne nie sprzyjają tradycyjnym wspólnotom, a wręcz przeciwnie: atomizują społeczeństwo. Konieczność kształcenia się i podejmowania pracy tam, gdzie jest ona oferowana, powoduje, że w społeczeństwach liberalnych ludzie coraz rzadziej żyją we wspólnotach, w których się wychowywali lub w których żyli ich rodzice
    i dziadkowie. Ich życie i więzi społeczne są niej stabilne, ponieważ dynamika gospodarek kapitalistycznych wymaga ciągłych zmian miejsca i rodzaju produkcji, a zatem i pracy
    W tych warunkach trudniej jest zapuścić korzenie w jakiejś wspólnocie czy zawrzeć trwałe
    i mocne więzi ze współpracownikami i sąsiadami. Jednostki muszą raz po raz układać sobie życie od nowa, aby podjąć karierę w nowym mieście. Zanika regionalne i lokalne poczucie tożsamości, ludzie zamykają się w maleńkim świecie swych rodzin, które przewożą z miejsce na miejsce jak meble.

    Francis Fukuyama (1952- ) "Ostatni człowiek"
  • Nowoczesna edukacja pobudza skłonność do relatywizmu, czyli doktryny, w myśl której wszystkie horyzonty i systemy wartości są zrelatywizowane do swego czasu i miejsca oraz żadne nie są prawdziwe, lecz odzwierciedlają przesądy i interesy swych wyrazicieli. Doktryna, która mówi, że nie istnieje żadna uprzywilejowana perspektywa, to woda na młyn człowieka demokratycznego, który pragnie wierzyć, że jego sposób życia nie jest w niczym gorszy od innych. Relatywizm nie prowadzi zatem do wyzwolenia ludzi wybitnych czy silnych, lecz przeciętnych, którzy nareszcie usłyszeli, że nie mają się czego wstydzić. Na początku historii niewolnik odmówił narażania życia w krwawym boju, ponieważ żywił instynktowny lęk. Ostatniemu człowiekowi u końca historii rozum mówi, że nie ma sensu narażać życia dla ideałów, ponieważ historia roiła się od niepotrzebnych bitew, w których ludzie walczyli o to, czy powinni być chrześcijanami czy muzułmanami, protestantami czy katolikami, Niemcami czy Francuzami. Późniejsza historia pokazała, że przekonania, które pchały ludzi do desperackich aktów odwagi i poświęcenia, były niemądrymi przesądami. Ludzie, którzy otrzymali nowoczesną edukację, z zadowoleniem siedzą w domu i gratulują sobie szerokiego umysłu i braku fanatyzmu.

    Francis Fukuyama (1952- ) "Ostatni człowiek"
  •  

    Kiedy emerytura jest postrzegana jako krótki okres odpoczynku po życiu wypełnionym ciężką pracą i zmaganiami, można ją traktować jako zasłużona nagrodę; jeżeli trwa ona bez końca – dwadzieścia czy trzydzieści lat – może wydawać się pozbawiona celu. Trudno sobie też wyobrazić, że długi okres niesamodzielności czy niedołężności czekający starych ludzi będzie radosny czy satysfakcjonujący.
     
    Francis Fukuyama (1952- ) "Koniec człowieka (1992)"
  • Historia uczy nas, bowiem, że przeszłość zna ogromną liczbę horyzontów- cywilizacji, religii, kodeksów etycznych, systemów wartości. Żyjący wewnątrz nich ludzie wierzyli, że ich horyzont jest jedynym możliwym, ponieważ brakowało im naszej nowoczesnej świadomości historii. Ci, którzy narodzili się w końcowej fazie tego procesu, którzy żyją w wieku starczym ludzkości, nie mogę być tak bezkrytyczni. Nowoczesna edukacja powszechna, tak niezbędna w przygotowywaniu społeczeństw do życia w świecie nowoczesnej gospodarki, zdejmuje więzy tradycji i autorytetu. Ludzie zdają sobie sprawę, że ich horyzont jest tylko horyzontem, nie stałym lądem, lecz mirażem, który znika w miarę naszego zbliżania się i ustępuje dalszemu horyzontowi. Dlatego człowiek nowoczesny jest ostatnim człowiekiem: doświadczenie historii uczyniło zeń cynika i otworzyło mu oczy na niemożliwość bezpośredniego doznawania wartości.

    Francis Fukuyama (1952- ) "Ostatni człowiek"
  • Odejście kapitalistycznej etyki pracy od jej duchowych źródeł oraz rozwój kultury sankcjonującej natychmiastowe spożycie skłoniły wielu obserwatorów do oczekiwań, że nastąpi uwiąd etyki i pracy i tym samym zachwianie się całego systemu kapitalistycznego. Kiedy nadejdzie stadium „społeczeństwa dobrobytu”, zanikną wszelkie pozostałości konieczności naturalnej i ludzie będą szukać zaspokojenia nie w pracy, lecz w czasie wolnym.

    Francis Fukuyama (1952- ) "Ostatni człowiek"
  • W miarę starzenia się ludzie będą utwierdzać się w swoich poglądach na świat i przestaną myśleć elastycznie; niezależenie od tego, jak bardzo będą się starać, przestaną być już dla siebie wzajemnie atrakcyjni seksualnie i będą pragnąć partnera w wieku reprodukcyjnym. Co najgorsze, nie będą chcieli ustąpić miejsca nie tylko swoim dzieciom, lecz również wnuków i prawnukom

    Francis Fukuyama (1952- ) "Koniec człowieka (1992)"
  • Wielu uważa loterię genetyczną za niesprawiedliwą, ponieważ skazuje ona niektórych ludzi na niższą inteligencję, gorszy wygląd czy różne upośledzenia. W innym sensie jest ona jednak głęboko egalitarna, ponieważ musi brać w niej udział każdy, niezależne od klasy społecznej, rasy czy grupy etnicznej. Najbogatsi ludzie miewają (i to często) synów nieudaczników, stąd powiedzenie „od łachmanów do łachmanów w przeciągu trzech pokoleń”. Kiedy loterię zastąpi wybór, pojawi się nowa płaszczyzna rywalizacji między ludźmi, rywalizacja ta zaś grozi zwiększeniem przepaści między szczytem a dnem hierarchii społecznej. Warto zastanowić się nad tym, co pojawienie się genetycznej kasty nadludzi znaczy dla koncepcji powszechnej godności ludzkiej. Obecnie wielu inteligentnych i dobrze radzących sobie w życiu młodych ludzi uważa, że swój sukces zawdzięczają szczęśliwemu przypadkowi właściwego urodzenia się i wychowania – w przeciwnym razie ich życie mogłoby wyglądać zupełnie inaczej. Innymi słowy, czują oni, że mieli szczęście, i są w stanie odczuwać współczucie dla tych, którzy mieli go mniej. Gdy zostaną oni jednak „dziećmi z wyboru”, wyselekcjonowanymi przez swoich rodziców na postawie genów tak, by posiadali cechy, mogą zacząć uważać, że ich sukces nie wynika ze szczęścia, lecz z mądrych decyzji i planów powziętych przez rodziców, jest więc czymś zasłużonym. Będą wyglądać, myśleć i działać inaczej niż ci, którzy nie zostali tak uprzywilejowani, a być może będą nawet czuć się kimś różnym od nich; po pewnym czasie mogą zacząć myśleć o sobie jako o innych istotach. Krótko mówiąc, mogą oni poczuć się arystokratami, ale w przeciwieństwie do dawnej arystokracji ich lepsze urodzenie wynikać będzie z natury nie zaś z konwencji.

     
    Francis Fukuyama (1952- ) "Koniec człowieka (1992)"
  • Istoty ludzkie wierzą, iż posiadają wewnętrzną wartość, a kiedy coś odmawia im tego lub ich wartość niżej wycenia, wtedy doświadczają uczucia gniewu. Z kolei życie niezgodnie  z poczuciem własnej wartości wywołuje wstyd, natomiast właściwa jej ocena – dumę. Pragnienie uznania wraz z towarzyszącymi mu uczuciami gniewu, wstydu oraz dumy są częścią osobowości człowieka.

    Francis Fukuyama (1952- ) "Ostatni człowiek"
  • Kiedy próbuję wyobrazić sobie ten nowy rodzaj despotyzmu zagrażający światu, widzę nieprzebrane rzesze identycznych i równych ludzi, nieustannie kręcących się w kółko w poszukiwaniu małych i pospolitych wzruszeń, którymi zaspokajają potrzeby swego ducha.  Każdy z nich żyje w izolacji i jest obojętny wobec cudzego losu; innych współobywateli, którzy żyją tuż obok, w ogóle nie dostrzega; ociera się o nich, ale tego nie czuje. Człowiek istnieje tylko w sobie i dla siebie i jeżeli nawet ma jeszcze rodzinę, to na pewno nie ma już ojczyzny. Ponad wszystkimi panuje na wyżynach potężna i opiekuńcza władza, która chce sama zaspokoić ludzkie potrzeby i czuwać nad losem obywateli. Ta władza jest absolutna, drobiazgowa, pedantyczna, przewidująca i łagodna. Można by ją porównać z władzą ojcowską, gdyby celem jej było przygotowanie ludzi do dojrzałego życia. Ona jednak stara się nieodwołalnie uwięzić ludzi w stanie dzieciństwa. Lubi, gdy obywatelom żyje się dobrze, pod warunkiem wszakże, by myśleli wyłącznie o własnym dobrobycie.

    Francis Fukuyama (1952- ) "Ostatni człowiek"
  • Przedłużenie życia uderzy w większość istniejących hierarchii opartych na wieku. Hierarchie takie tradycyjnie przyjmują kształt piramidy, ponieważ śmierć reguluje liczbę osób rywalizujących o wysokie stanowiska, dodatkowo zaś przyjmowane są sztuczne ograniczenia, tak jak powszechna wiara w to, że „prawem” każdego jest przejście na emeryturę w wieku 65 lat. Kiedy jednak ludzie zaczną masowo dożywać 60, 70, 80 a nawet 90 lat (i pozostaną aktywni zawodowo do tego wieku), piramida zacznie coraz bardziej przypominać trapez o niewielkich nachyleniu boków, czy nawet prostokąt. Naturalną tendencję kolejnych pokoleń do ustępowania pokoleniom następnym zastąpi współistnienie trzech, czterech, czy nawet pięciu generacji.

    Francis Fukuyama (1952- ) "Koniec człowieka (1992)"
  • Ostatni człowiek żyje w bezpieczeństwie i materialnym dostatku, czyli właśnie w tym, co lubią obiecywać swym elektoratom zachodni politycy. Czy naprawdę ,,o to chodziło”  w historii człowieka przez ostatnie kilka tysiącleci? Czy mamy powody do obaw, że będziemy się czuli zarówno szczęśliwi, jak i spełnieni w naszej nowej sytuacji, że nie będziemy już ludźmi, tylko zwierzętami z gatunku homo sapiens? Czy też istnieje inne niebezpieczeństwo: że będziemy szczęśliwi na jednym poziomie, lecz niespełnieni na innym, a tym samym gotowi znów wtrącić świat w historię, z jej wojnami, niesprawiedliwością i rewolucją?

    Francis Fukuyama (1952- ) "Ostatni człowiek"
  • Trudno powiedzieć, jak długo megalotymia pozwoli się zaspokajać metaforycznymi wojnami i symbolicznymi zwycięstwami. Podejrzewam, że są ludzie, którzy nie poczują się zaspokojeni, dopóki nie dowiodą swego człowieczeństwa tym samym czynem, który je ustanowił na początku historii: będą chcieli narazić życie w krwawej walce i tym samym ponad wszelką wątpliwość dowieść sobie i innym, że są wolni. Będą celowo dążyli do niewygody i poświęcenia, ponieważ tylko ból będzie mógł ostatecznie potwierdzić, że są godni miana istoty ludzkiej.

    Francis Fukuyama (1952- ) "Ostatni człowiek"
  • Istnieje powiedzenie, że postęp w ekonomii następuje w miarę kolejnych pogrzebów, i jest w nim, niestety, więcej prawdy, niż sądzimy. Przetrwanie pewnego paradygmatu (na przykład keynesizmu czy doktryny Friedmana), który kształtuje w danym momencie światopogląd większości naukowców i intelektualistów, zależy nie tylko, jak wielu sądzi, od dowodów empirycznych, lecz również od fizycznej obecności ludzi, którzy ten paradygmat stworzyli. Dopóki znajdują się oni na szczycie opartych na wieku hierarchii – w komitetach recenzujących prace naukowe i decydujących o etatach na uczelni czy w zarządach różnych fundacji – dany paradygmat jest często niemożliwy do podważenia. W związku z tym rozsądne jest stwierdzenie, że zmiany polityczne, społeczne oraz intelektualne będą następować o wiele wolnej w społeczeństwach, gdzie średnia długość życia będzie znacznie większa. W sytuacji jednoczesnej aktywności zawodowej trzech lub więcej pokoleń, ludzie młodsi będą jedynie usiłującą znaleźć posłuch mniejszością, zmiany pokoleniowe zaś nigdy nie będą wyraźne. Aby szybciej dopasowywać się do zmiennych warunków, społeczeństwa takie będą musiały wypracować zasady nakazujące ciągle zwiększanie kwalifikacji obywateli oraz obniżanie ich pozycji społecznej na późniejszym etapie życia. Już teraz tempo postępu technicznego zadaje kłam poglądowi, że umiejętności i wiedza nabyte w młodości mogą być przydatne przez następne czterdzieści lat. Jeszcze większą niedorzecznością byłoby twierdzenie, że umiejętności te pozostaną w cenie, gdy czas naszej aktywności zawodowej sięgnie pięćdziesięciu, sześćdziesięciu czy siedemdziesięciu lat. Starsi ludzie będą musieli przesuwać się w dół hierarchii społecznej nie tylko aby się dokwalifikować, ale również aby zrobić miejsce nowym, wspinającym się z jej dolnych szczebli. Jeżeli tego nie uczynią, do dzielących społeczeństwo konfliktów etnicznych i klasowych dołączy konflikt pokoleniowy. Skłonienie starszych ludzi do ustąpienia miejsca młodszym stanie się ważnym problemem, a społeczeństwo żyjące w erze zwiększonej długowieczności będą, być może zmuszone posunąć się do bezosobowych, instytucjonalnych form dyskryminacji ze względu na wiek.

     
    Francis Fukuyama (1952- ) "Koniec człowieka (1992)"
  • Wielu komentatorów uważa, że obecny ruch ku zjednoczeniu Europy jest chwilowym zboczeniem z kursu, wywołanym doświadczeniami drugiej wojny światowej, natomiast generalnie nowożytna historia Europy zmierza ku nacjonalizmowi.

    Francis Fukuyama (1952- ) "Ostatni człowiek"

Strony