W NIEMCZECH - Niekorzystne zasady ubezpieczenia społecznego polskich pracowników

Kwestia interpretacji

Z treści umowy wynikają jej konkretne cele, z interpretacji - coś wręcz odwrotnego.

Polskie przedsiębiorstwa, które realizują w Republice Federalnej Niemiec umowy eksportowe o dzieło w sektorze budowlanym, zgodnie z postanowieniami polsko-niemieckiej umowy z 31 stycznia 1990 r. mają prawo zatrudniać w tym kraju polskich pracowników.

Problematyka ubezpieczenia społecznego jest uregulowana w innej polsko-niemieckiej umowie z 25 kwietnia 1973 r. o ubezpieczeniu społecznym pracowników wysłanych przejściowo na obszar drugiego państwa (dalej: umowa). Ma ona zapobiegać podwójnemu płaceniu składek na ubezpieczenie, a także niepłaceniu ich wcale - ani w kraju zatrudnienia (Niemcy), ani w państwie wysyłającym (Polska).

Dlaczego ostrzej

Niektóre urzędy niemieckie zaostrzyły ostatnio zasady interpretacji przepisów umowy, czego skutkiem może być niespodziewane dla pracodawców obciążenie ich obowiązkiem uiszczania składek na ubezpieczenie społeczne w RFN. Oznacza to powstanie faktycznego obowiązku zapłaty składek w dwóch krajach jednocześnie. Kierownictwo przedsiębiorstwa, które na mocy umowy dotychczas odprowadzało składki na ubezpieczenie społeczne w Polsce, dowiaduje się, iż składki należało odprowadzać w RFN. Z tego powodu wydawany jest nakaz zapłaty zaległych świadczeń, wraz z karnymi odsetkami. Może on objąć składki za ostatnie pięć lat, bo tyle wynosi okres przedawnienia.

Ten stan rzeczy uzasadnia się zmianą interpretacji umowy, odwołując się do kryteriów sformułowanych przez Federalny Sąd Socjalny (Bundessozialgericht) w orzeczeniu z 7 listopada 1996 r. Ta niekorzystna linia interpretacji wydaje się obecnie dominować w praktyce niektórych urzędów niemieckich, jest więc wielce prawdopodobne, że problemy finansowe mogą wkrótce dotknąć wielu polskich eksporterów zatrudniających w RFN oddelegowanych pracowników.

Na delegacji

Zgodnie z generalną zasadą przyjętą w umowie pracownik podlega ubezpieczeniu społecznemu w państwie, w którym jest aktualnie zatrudniony (tzw. zasada terytorialności). W praktyce oznacza to dla polskich pracowników i ich pracodawców obowiązek odprowadzania składek na ubezpieczenie społeczne w RFN.

Od tej reguły przewidzianych jest kilka wyjątków. Najważniejszy z nich dotyczy pracowników wysłanych przejściowo na obszar drugiego państwa. Przez 24 miesiące podlegają oni przepisom o ubezpieczeniu społecznym państwa wysyłającego. Przez ten czas traktuje się pracowników tak, jak gdyby byli zatrudnieni w Polsce. Okres obowiązywania przepisów państwa wysyłającego może zostać przedłużony przez właściwe urzędy obydwu państw na wniosek pracodawcy i za zgodą pracownika do pięciu lat, a w wyjątkowych wypadkach nawet do ośmiu.

Oddelegowani pracownicy mający zostać zwolnieni z obowiązywania przepisów kraju zatrudnienia (Niemiec) mogą to udokumentować wystawionymi na ich żądanie zaświadczeniami. Polskim pracownikom wystawia je właściwy oddział Zakładu Ubezpieczeń Społecznych na druku D/Pl 101.

Szukają pieniędzy

Coraz trudniejsza sytuacja finansowa w ubezpieczeniach społecznych u naszych zachodnich sąsiadów powoduje, że niektóre urzędy wszelkimi sposobami starają się uzyskać dodatkowe przychody ze składek. Stosunkowo proste jest obciążanie nimi zagranicznych przedsiębiorstw wysyłających tu swych pracowników. Niemieckie urzędy, zwłaszcza zarządzające ubezpieczeniami wypadkowymi (Bau-Berufsgenossenschaften), nakazujące polskim przedsiębiorstwom płacić składki, jako podstawę prawną podają przepisy umowy albo wewnętrzne przepisy RFN. Najczęściej kwestionowane jest istnienie przesłanki "pracownika wysyłanego". Również wynagradzanie w markach niemieckich oraz płacenie tu podatku przemawia według niektórych instytucji niemieckich za tym, że pracownika nie można traktować jako "pracownika wysłanego" w świetle umowy, co oznacza dla niego obowiązek uiszczania składek na ubezpieczenie społeczne w RFN. Nie uwzględnia się przy tym, że wypłata pensji w Polsce jest utrudniona, nie służy interesom zatrudnionego (który w czasie oddelegowania przebywa w Niemczech), jest wreszcie problematyczna z punktu widzenia prawa podatkowego. Podleganie niemieckim przepisom podatkowym zależy przecież od odpowiednich przepisów polsko-niemieckiej umowy o unikaniu podwójnego opodatkowania oraz niemieckich przepisów podatkowych, a nie od polskiego pracodawcy.

Niemieckie urzędy kwestionują też "integrację pracownika" w polskim przedsiębiorstwie. Według dominującej linii orzecznictwa ta dodatkowa przesłanka musi być spełniona, aby stosować polskie przepisy o ubezpieczeniu społecznym. Urzędy nie uwzględniają przy tym formy prawnej jednostki działającej w RFN albo innych istotnych okoliczności, takich jak możliwość kontynuacji stosunku zatrudnienia w Polsce po powrocie.

Poważne skutki

Zobligowanie polskich przedsiębiorstw do płacenia składek na ubezpieczenie społeczne w Niemczech pociąga za sobą poważne skutki.

Przede wszystkim oznacza to zapłacenie podwójnej składki: w Polsce i w Niemczech, a przecież umowa miała temu zapobiec. Także zasady przyjęte w układzie stowarzyszeniowym z 16 grudnia 1991 r. między Rzecząpospolitą Polską a Wspólnotami Europejskimi i ich państwami członkowskimi, zwłaszcza zasada dążenia do umacniania i rozszerzania stosunków gospodarczych, stają się w tym kontekście fikcją.

Wprawdzie istnieje teoretyczna możliwość zmiany ubezpieczyciela (z polskiego na niemieckiego) dla oddelegowanych pracowników, jednak i takie rozwiązanie nasuwa wątpliwości.

Po pierwsze - umowa miała zapobiec wymagającej nakładu czasu zmiany kraju ubezpieczenia pracowników, którzy tylko czasowo zostali oddelegowani za granicę. Na zasadzie terytorialności oparte są zresztą również przepisy niemieckiego prawa wewnętrznego, a zaliczenie zapłaconych w RFN składek na poczet późniejszych świadczeń w Polsce reguluje umowa z 8 grudnia 1990 r. między Republiką Federalną Niemiec a Rzecząpospolitą Polską o zabezpieczeniu społecznym.

Po drugie - właściwe urzędy orzekają często nakaz zapłaty tych składek za cały dotychczasowy okres działalności w RFN łącznie z karnymi odsetkami. Niejednokrotnie wszczyna się przeciwko przedsiębiorstwu postępowanie karne skarbowe. Ponieważ przez lata działalności w Niemczech nie objęte przedawnieniem z reguły nagromadzą się składki w pokaźnej wysokości, sięgające często kilku milionów marek, firma musi ogłosić upadłość, rynek niemiecki zostaje przed nią zamknięty, a dziesiątki lub setki polskich pracowników tracą pracę. Towarzyszą temu często krzykliwe artykuły pisane lub inicjowane przez funkcjonariuszy organów ścigania, w których opisuje się "przestępczą działalność polskich przedsiębiorców".

Jednak jest szansa

Fakt, iż niektóre niemieckie urzędy interpretują obecnie umowę w sposób niekorzystny dla polskich przedsiębiorstw, nie oznacza, że jest to interpretacja właściwa. Jednostronna interpretacja sprowadzająca się do stosowania wewnętrznych reguł kolizyjnych w wypadkach, w których zastosowanie znajduje umowa, jest błędna. Tylko autonomiczna wykładnia postanowień umowy może przynieść pożądane efekty, którymi są uniknięcie podwójnego obciążenia składkami ubezpieczeniowymi, a także zapobieżenie sytuacji, w której pracownik nie należy w żadnym kraju do systemu ubezpieczeń społecznych.

Niektóre urzędy niemieckie interpretują umowę stosując zasady przyjęte w orzeczeniu Federalnego Sądu Socjalnego z 7 listopada 1996 r. dotyczącym pracowników z Korei. W naszym przekonaniu taka linia interpretacji nie jest właściwa. Federalny Sąd Socjalny zastosował tu wykładnię przepisów niemieckiego prawa wewnętrznego, ponieważ Korea nie zawarła z Niemcami umowy podobnej do tej polsko-niemieckiej z 1973 r. Niemieckich przepisów wewnętrznych ani ich interpretacji nie można naszym zdaniem stosować przy wykładni umowy międzynarodowej. Na pewno nie odpowiada to celom Układu Europejskiego z 1991 r. oraz nie osiąga się przez to celów umowy.

Drugie zastrzeżenie dotyczy wystawianych przez polskie oddziały ZUS zaświadczeń D/Pl. Niemieckie urzędy przyjmują, że mają one charakter wyłącznie deklaratoryjny. Oznacza to, że można w każdej chwili zakwestionować istnienie oddelegowania zwalniającego od płacenia w RFN składek na ubezpieczenie społeczne.

Taka interpretacja postanowień umowy nie sprzyja pewności obrotu prawnego. Dodajmy do tego, iż nie tylko podmioty zarządzające ubezpieczeniami, ale także funkcjonariusze organów ścigania uprawnieni są do samodzielnego interpretowania tych bardzo skomplikowanych regulacji prawnych. Te fakty przemawiają za przyjęciem charakteru konstytutywnego zaświadczeń. Jest już przynajmniej jedno orzeczenie niemieckiego Sądu Socjalnego, które się za tym opowiada.

Trybunał Europejski rozpatruje obecnie kwestię takich zaświadczeń wystawianych oddelegowanym pracownikom, będącym obywatelami Wspólnot Europejskich. Za przyjęciem ich charakteru konstytutywnego opowiedział się w postępowaniu przed Trybunałem rzecznik generalny (zresztą niemiecki profesor prawa), którego obowiązkiem jest "bezstronne i całkowicie niezależne zaopiniowanie sprawy". Dochodzenie przez polskie przedsiębiorstwo swych praw na drodze administracyjnej lub sądowej nie jest więc pozbawione szans na sukces. Rozbieżności w interpretacji umowy powinny być pilnie wyjaśnione.