Wyprawy do magicznych miejsc na świecie

 

Znad Nidy na Arktykę

Pewnego sobotniego popołudnia, po kilkugodzinnym spływie Nidą dotarłem moim nowym wehikułem - pontonem uzbrojonym w silnik elektryczny - w odludne miejsce. Na przyjaciół zawsze można liczyć w trudnych momentach i w dziwnych miejscach: kolega odebrał mnie i dowiózł do pozostawionego na Zamku w Sobkowie rzęcha. Podczas obiadu dowiedziałem się, że kolega za kilka dni wybiera się na Spitzbergen pod namiot. Wystarczył jeden telefon i już miał kompana. Kilka maili pozwoliło odwołać spotkania biznesowe. Kilka dni później, w środku nocy wznosiliśmy toast za kolejną wspólną eskapadę i pakowaliśmy się do przemarzniętego namiotu. Wolność wyboru, swoboda podróżowania i czas to w dzisiejszych czasach najlepsza rekompensata za kilka lat naprawdę ciężkiej pracy. Najlepsi koledzy to ci, którzy inspirują do pięknych wypraw. Tych małych w Polsce i tych wielkich gdzieś daleko.

Indie uświadamiają mi po raz kolejny, jak wygląda świat w XXI w.: my w Europie zmagamy się z niżem demograficznym. Prognozy demograficzne dla Polski na najbliższe 20-30 lat są zatrważające: wiele miast i regionów wyludni się nawet o 30% dzisiejszej populacji. Niemcy prowadzą poważne debaty o zapobieżeniu brakowi rąk do pracy. Jadąc przez Niemcy słyszę w radio nowatorskie pomysły tamtejszych urzędów pracy: przypominają one bezrobotnym, którym nie chce się pracować, o spotkaniach w sprawie ofert pracy. Czynią to używając maili, sms. Za wszelką cenę chcą dotrzeć do bezrobotnych.

Późnym latem zabrałem kolegę na Kaukaz i podążyliśmy szlakiem wyznaczonym przeze mnie w ubiegłym roku: http://tomaszmajor.com/wyprawy-i-podroze/kaukaz-wrzesie%C5%84-2011-khewshuretia-i-tuszetia.html

Rarytasem jest w życiu spotkanie i obcowanie z kimś mądrzejszym, bardziej doświadczonym od siebie. Z wiekiem każdy człowiek nabywa doświadczenia, coraz mniej takich ludzi ma koło siebie. Wyławiam ICH spośród setek ciekawych ludzi którzy pojawiają się w moim życiu. W sferze, którą określam mianem „przygoda” takim KIMŚ jest pewien czterdziestokilkuletni, wyglądający na trzydziestolatka człowiek niewielkiej postury.

Pragnę zawsze być na chwilę przed zmianami. Udało mi się to w Azji Południowo-Wschodniej, gdzie jeździłem często w ostatnich dziesięciu latach. Piękne krajobrazy, pierwotna natura, puste plaże, nieliczni turyści. Oto co zostało w moich wspomnieniach po odwiedzonych wszystkich krajach tego regionu. Do niektórych wracałem wielokrotnie.  

Biwak na pustyni: ognisko z gałęzi suchych krzaków, kabanos na patyku, zimny żywiec. Milion gwiazd na niebie. Cisza absolutna.

Spotkanie z Arkiem Pawełkiem nad Morzem Martwym w Jordanii. – Wodę serwuje nam dziewczyna z Filipin. W kuchni krzątają się Egipcjanie, Pakistańczycy są kierowcami ciężarówek. Polacy, Chorwaci, Niemcy, Belgowie pełnią funkcje menedżerskie.

Nowoczesne stosunki zatrudnienia

Gdy rok temu przemierzałem Swanetię i zima nie pozwoliła wspiąć się na wysokie przełęcze Tuszetii, obiecałem sobie, że niebawem wrócę na Kaukaz. Wróciłem późnym latem 2011 roku.

Khewshuretia

Himalaje to obsesja. Wracając w maju z Nepalu (region Khumbu) zaplanowałem już wypad do Małego Tybetu. Ladakh jest magiczny. Mistyczny. Wysokie góry, rwące potoki, długie doliny pełne jaków. Czorteny, świątynie buddyjskie, gompy.

Ciągnie mnie do Azji. Gdy nadarzyła się okazja, by popracować w Kathmandu, zabrałem oprócz koszuli i krawata także pełny ekwipunek trekkingowy. Będąc w Nepalu nie można nie spędzić trzech dni w towarzystwie nosorożców i innych dzikich zwierzaków w Chitwan NP.

Yeti air zabrał mnie prosto do Lukli, maleńkiego lotniska w sercu Himalajów. Przybyłem tam przed 8 rano, miałem się świetnie, piękna pogoda, ja wypoczęty po kilku dniach na sawannie. Zapomniałem o moich problemach z chorobą wysokościową.

Strony